"Gdyby ludzie zamieszkujący planetę, na której nie kwitną kwiaty, mogli je poznać, stwierdziliby, że my, ziemianie, musimy chyba szaleć z radości, mając je wciąż wokół siebie".
Iris Murdoch

środa, 23 lutego 2011

Maraton myśli - niebanalna codzienność...

     Dawno nie dodawałem zapisków z rozmowy. To zawsze mnie bawiło, a że dzisiaj miał miejsce zabawny dzień, postanowiłem powrócić do tej radosnej czynności.

- dokładnie.
… ty dobrze gadasz.
… będę to robił.
… bezczelnie i namiętnie będę grzeszył kropką

     Dzisiaj posiadłem chwilę dobrej dysputy. Taki pokarm dla nienajedzonej fantazji. Rzecz się ma o przecinki i kropki oraz o biedne emotikony. Bo kiedy człowiek zaczyna używać zamiast cyt. „:D” zwykłej cyt. „.” rodzą się niespodziewane zjawiska. Zbadajcie sami. Rozmowa nabiera zupełnie innego wydźwięku, nasze słowa zostają zupełnie dowolnie interpretowane, nasze myśli nie pozostają już tak oczywiste dla odbiorcy. A może nasze myśli przestają być wraz z zaprzestaniem ciągłego tworzenia emotiokon naszymi myślami? Naprawdę polecam tą zabawę. Do tego koniecznie przemyślenia, co robiły podczas nie używania emotikony. Ja myślę, że one muszę czasami jechać na wczasy. Tego pewien nie jestem.

     Pamiętam, że w jakimś poście opisywałem zielone kropki na szybie. Przeżycia dzisiejsze zaliczam do bardziej rozwiniętych. Doszedłęm do bardzo ciekawego wniosku – jesteśmy mordercami. Wszyscy.

     Rzecz zaczęła się niewinnie. O czym pogadamy? A może, o czym rozmawiasz z firankami – padło błyskotliwe pytanie autora. Zostałem rozłożony na łopatki odpowiedzią Marty, że cyt. „mam lepszy kontakt z kanapą xd”. To takie epickie. Postanowiłem ciągnąć temat.

- ja się na nią obraziłem. stwierdziłem, że już zbyt dawno dokonała żywota przez powieszenie, i że na trupa patrzeć nie będę.
… efekt tego taki, że od roku nie mam firanki
- mam trupa w pokoju! nagle zabrzmiała złowieszcza i pełna grozy wiadomość od rozmówczyni.

     I o wiele więcej. Jak bardzo kaleczymy nasze firanki, najpierw je chcemy utopić, otruć dla pewności proszkiem. Chcemy żeby dokonały żywota poprzez poparzenie, a następnie bezwładnie WIESZAMY je bez większych przeżyć z tą czynnością związanych. Kontynuując, jakie granice absurdu pokonał autor, tego nie jestem świadomy. A może lepiej, jak głęboko w absurdalną rzeczywistość niematerialną popadło mi się?
 
pozdrawiam Martę, dzięki za kreatywne polaków rozmowy…
 nie omieszkam zapomnieć o tych, którzy zaglądają :D fajnie, że jesteście

2 komentarze:

  1. Coś mi się wydaję, że będę tu zaglądać częściej...;) Pierwsza notka Twoja jaką czytam i ziarenko ciekawości zostało zasiane...;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, ale jesteśmy kreatywni :D (w normalnym świecie zdanie by kończyła korpka). Trzeba częściej prowadzić takie konwersacje bo ja zawsze po nich też łapię wenę :P

    OdpowiedzUsuń