Wujek kupił białą smołę, ale ona była brązowa. Kiedy ją takimi nieokiełznanymi lecz mającymi swój cel ruchami rozprowadzałem, nie mogłem wyjść z podziwu, jaki ona ma piękny kolor. Stojąc na dachu, ledwo co trzymającej się kupy, chałupy, rozprowadzałem białą smołę, która wyglądała mhm, bardzo apetycznie. Ta konsystencja, ten kolor, a ja byłem taki zaspany. Aż boję się pomyśleć, co było by, gdybym uległ własnym pokusom, i dziadowi głodowi. Ale białą smołę polecam każdemu. Potem bieg do domu, szybki prysznic, i na próbę poloneza. A tu polonezowa partnerka dzwoni, a właściwe ja dzwonię dlaczego jej niema, i mówi że jej nie będzie. Jako, że życie przyzwyczaiło mnie do rozczarowań związanych z kobietami, w akcie desperacji poleciałem do księgarni, ale ten akt nie jest tak drastyczny względem kolejnego. Poszedłem do fryzjera. To był kosmos. Nigdy w życiu tak dobrze nie bawiłem się w salonie fryzjerskim. Z paniami obcinaczkami śmialiśmy się co chwila, i to było najlepsze strzyżenie w życiu. A teraz, teraz jest 22:12 i ta historia ma swój ciąg dalszy.
pozdrawiam czytających
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz