Ale wracając do zeszytu, jakoś przedwczoraj wpadł mi takowy egzemplarz do ręki. Miałem go w plecaku podczas lipcowej wyprawy do Jastrzębiej Góry. Pomijając nazwy miejscowości, natrafiłem, co mnie niejako zdziwiło, na twór liryczny. Miałem niezły ubaw podczas czytania. Nie dosyć że przypomniała mi się wakacyjna beztroska i przez cały czas wyczekiwana "nuda", ale rozbawiła mnie sama treść ów dziwnego tworu.
Piasek nadmorskich fal
autor: strasznie bogaty biedaczyna mariusz
Me bębny słuchowe słyszą naokoło:
"Gorące kolby kukurydzy"
Chętnie by się nawet tak zjadło
Gorącą kukurydzę
Me ciało w piaskowej panierce,
Ukojone me zabiegane serce.
Wzrok w koło, za biegającym pięknem
Wciąż biega
Dogonić nie zdążę, za tym boskim pięknem
Nigdy nie nadążę! nikt nie zdąży!
Poniżej, na kartce w zeszycie, widnieje szkic liścia, na dość dziwnym tle, a mianowicie człowieczym gardle. Wizji tego rysunku nie zdołam sobie przypomnieć. A co do wierszyka, on mi po prostu przypomniał wakacje.
Pozdrawiam czytelników :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz