Na dzień dzisiejszy świat mnie w pełni zadawala. Kiedy się cieszy, choć dookoła smutek. Kiedy się wierzy, choć żyje się niby na pustyni. Kiedy się biegnie, gdy ktoś dawno uciął nogi. O jak pięknie być „naćpanym barankiem”. Choć tak wiele się nie rozumie, się dalej idzie. Prosiłem o przeciwności, dostałem. Prosiłem o radość, dostałem. Prosiłem o wiele, a dostałem jeszcze więcej. Prosiłem by więcej nie prosić, i ludzka natura przegrała. Jest dobrze. Gdy wokoło popiół, jest siła, gdy wokoło wycieńczenie, jest moc. Jaką mi to sprawia przyjemność. Nawet pisanie szyframi, nawet bycie ostrożnym, nawet próba by żyć cnotami. A pokorą zdobywa się świat… A zaraz myśl zrodziła się taka: a pokora uciekasz przed rozwścieczonymi obiektywami krwiożerczych reporterów. Skromności ma, gdzież uciekłaś? Ty mi do siebie mapy nie zostawiłaś, a ja cię mam szukać? Znalazłem. A czego szukałem? Czy głupota, nie, czy wewnętrzny spokój tak na zewnątrz wygląda? To chyba cecha osobista. Nie spotkałem dziwka jak ja. Ale spotkałem ludzi spokojnych na sercu. Tak, to wiele mówi.
Dawno nic nie pisałem. Przerzuciło mi się na gadanie. Na początku krzywe, niezgrabne, niemalże rachityczne zdania, po woli nabierały sensu. Nawet na policzkach nabrały powabnego różu. Czy ja wszystko muszę uosabiać? Czy tak jest lepiej, czy gorzej? Jak bardziej poprawnie, jak winienem?
Jestem człowiekiem zadowolonym, pośród smrodu trupów, czy to nie czysty egoizm, brak manier, braku etyki? Czy ktoś wśród sterty odorem przepełnionych ciał zwykł był się śmiać? Czy ten śmiech to śmiech? Czy inny rodzaj ogłupienia, ucieczki? Nie, po co uciekać. Gdy świat… Ja nie uciekam, ja się po prostu cieszę. Cieszę się z kupy trupów? Nie, to było by obrzydliwe, cieszę się z siebie. I jest w tym wiele pokory. Jakie to piękne. Mariuszu, ty wiesz o co chodzi. I ktoś wie jeszcze. I dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz