"Gdyby ludzie zamieszkujący planetę, na której nie kwitną kwiaty, mogli je poznać, stwierdziliby, że my, ziemianie, musimy chyba szaleć z radości, mając je wciąż wokół siebie".
Iris Murdoch

środa, 12 stycznia 2011

Rozmowa z Dywanem

     Zastanawiałem się dzisiaj. Mam bałagan w głowie, a słowa moje w chaotyczny sposób wypadają z mej gardzieli. Zaskakuje mnie moja bezwstydność i lekkość w zachowaniu. Zaskakuje dysproporcja smaków w myślach. Chaotycznie dobrane skarpety, idealnie przypominają mą postawę. Jedna w kropki, druga w ciapki, czy odwrotnie, nie pamiętam. Ciekawi mnie czy jest to kwestia, czy niesie ze sobą jakąś , jakieś coś. Ale takie coś, co sobą reprezentuje choćby cokolwiek. Zastanawia mnie moja stosowność. Bycie niestosownym? Czy to coś gorszącego. Jak subtelnie zabrzmi to słowo dla drugiego człowieka, a ile wywoła kontrowersji u innego. Bezwstydny wstydu nie zaznaje? Nie, to jakiś absurd! Człowiek lekki, ale jak lekki? Lekki w byciu, czy obyciu? Lekki w życiu, czy lekki w manipulowaniu? Jakie są jeszcze rodzaje lekkości? Dzisiaj świat zagadką jest w moich oczach. Nic co piszę, nie mówi o mnie nic. Czy było by stosownym powiedzieć: To co piszę, mówi o mnie nic? Skąd ja mam wiedzieć, jak jedno słowo może mieć u danego człowieka oddziaływać? Czy rzucać słowami w twarz i patrzeć na reakcje, obserwować, i wnioskować?

     Dobra, zagadek dość. Wyjrzę przez okno, odprężę mą wyimaginowaną odpowiedzialność za słowa. A w szybie widzę siebie, no i jak tu się wyłączyć? Albo jak się tu włączyć. A gdzie we kwiaty odziane pagórki? A gdzie zielono śpiewające ptaszki?

Chciałbym latać z parasolką w dłoni

pozdrawiam czytających, zachęcam do komentowania :)

6 komentarzy:

  1. też kiedys miałam optymistyczne podejście do życia, teraz mnie trochę złamało

    "Myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć..."



    ..;)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak :D ale dusza strapiona radością jest dla Pana :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio miałam wielką ochotę porozmawiać ze Ścianą... Ale milczała. Nie wiem - może stwierdziła, że gadam głupoty - skończyło się na monologu.

    Strasznie nie lubię tego, że ludzie nie mogą się zrozumieć... Tzn. oczywiście rozumieją się... tylko że na swój sposób. Coraz częściej spotykam się z tym, że ktoś coś do kogoś mówi i ma szczere, dobre intencje, a wychodzi zupełnie odwrotnie. Bo każde słowo, na każdego człowieka działa zupełnie inaczej. Chciałabym posiąść tę tajemnicę. Chciałabym wiedzieć jak w odpowiedni sposób przekazywać swoje myśli.

    Na razie chyba jednak pozostała mi "rozmowa" ze Ścianą. Ona przynajmniej się na mnie nie obrazi za słowa, które być może źle zrozumiała... Przynajmniej od niej się tego nie dowiem:P

    OdpowiedzUsuń
  4. mhm, a dzisiaj mnie naszło, że gdybyśmy to wszystko wiedzieli, a co więcej, nawet gdybyśmy słyszeli myśli innych ludzi, było by po prostu nudno :D

    A co stało by się z zabawą na słowa?

    Kraina słów nieodkrytym gąszczem tajemniczego lasu. Gdyby nie było tego lasu, gdzie podziały by się smoki, prehistoryczne bestie i żyjątka :D

    Fajnie, jak się czegoś nie wiem :D pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zabawa nie powinna ranić...

    Dlatego czekam, aż spotkam kogoś, z kim będę rozumiała się bez słów. Może to trochę naiwne, ale ja wierzę w cuda.

    również przesyłam pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. przepraszam, zlekceważyłem nieco ten aspekt, a właściwie konsekwencje :D, ale myślę że to jest nieoderwalne. tak jak kiedyś ludzie walczyli z mamutami, tak i my potrzebujemy ryzyka. oczywiście fajnie zdobyć mamuta, ale ta chwila niepewności... :D nie wiem :D jestem facetem, pewnie dlatego pomijam ta jakże ważną część konsekwencji :D (not. od red. autor myśli o konsekwencjach, czasami jednak boli go głowa, i mu myślenie nie wychodzi)
    trzymam kciuki :D że znajdziesz mamuta ;D

    OdpowiedzUsuń