Dzisiaj jestem radosny. Choć zawaliłem dzień w szkole, jestem pocieszony. Kiedyś musiałem być twardy. Tak mi się wydawało, i z pokerowym wyrazem twarzy pokonywałem codzienność. Jakie to smutne. To było. Dawno, zaczynam już zapominać. A dziś, teraźniejszość jest inna. Codzienność staje się zupełnie zaskakująca. Zadowala mnie to. Dziś się cieszę z własnych poruszeń. Zastanawia mnie jednak ów myśl codzienności. Codzienność jest często podobna. Smutni są ludzie których los nie zaskakuje. Tak mi się wydaje. Ale los nie musi zaskakiwać zewnętrznie. Pośród idealnego życia, który jest celem wielu młodych jednostek, brakuje w ogóle bytu nienamacalnego. Nie chodzi o duchowość religijną. Mam na myśli proste patrzenie na naszą osobę. Gesty, ruchy są efektem czegoś materialnego. A myśli?
Jest na to wiele odpowiedzi, wielu jednak nie znamy. Ale po co nam wszystko wiedzieć, gdzie byłby wtedy element niespodzianki? Gdzie poczulibyśmy się jakoś bardziej? Tak, to jest dobra myśl.
Pozdrawiam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz