Nieboskłon przyjemnie uśmiechnął się do mnie. Gwiazdy pomigotały,
jak by chciały pokazać jak doskonale stworzył to wszystko Stwórca. Oddając się
Serenadom Schuberta szukam pomysłów na upiększanie świata. Ale co należy
upiększać? Pewne jest to, że nie odkryję nigdy żadnego nowego tworu, jakiejś
nowej materii, nowego tworzywa fizycznego, w którym mógł bym coś stworzyć. To
jest ponad moje umiejętności. Jako człowiek nie mam możności tworzenia nowego
świata. Ale z tym wszystkim jest jak z domem. Dom to nie budynek, to coś
więcej. Na przykład dla pigmeja domem jest gęsty las. Ale po co komu gęsty las?
Domem staje się wtedy, kiedy ma się go z kim zdobywać, dzielić, do kogo wracać.
Czy ja mam dzisiaj do kogo wracać? Ciekawi mnie, jak by każdy na to pytanie odpowiedział,
aczkolwiek to bardzo osobiste. Ludzi bezdomnych często uważa się za „gości” z „innej
bajki”, tej gorszej. Dlaczego? Przecież oni nie mają jedynie domu, w sensie
budynku, o sferze uczuciowej nie wspominając. Często się patrzy na nich z góry.
Ale ciekawe pytanie brzmi, jak wiele ludzi, których stać na posiadanie budynku,
co więcej utrzymanie dziecka, tak naprawdę ma ten dom?
Co czuje człowiek, który spaceruje po lesie? Zależy, po co
do niego poszedł… Kończę posta z radością, bo wiem, że mam gdzie się podziać,
ta świadomość pomaga. Długo szukałem, gdzie moje miejsce zarazem wiele miejsc
obcych odwiedzając, cieszę się z tego dzisiaj, że mam gdzie być… Cudnie!
W zupełności się z Tobą zgadzam. To cudne mieć dokąd wracać, mieć gdzie i czym się umyć. Chciałabym pamiętać o tym na codzień... Czasem zdarza mi się narzekać..., ale nie cierpię tego ;P
OdpowiedzUsuńten kto umiejętnie narzeka, nie jedno uratować może :D świat mnie zadziwia :D heh :D i coraz bardziej nic nie wiem :D jakie to fajne...
OdpowiedzUsuń