"Gdyby ludzie zamieszkujący planetę, na której nie kwitną kwiaty, mogli je poznać, stwierdziliby, że my, ziemianie, musimy chyba szaleć z radości, mając je wciąż wokół siebie".
Iris Murdoch

środa, 16 marca 2011

"Boże, Ty znasz moją głupotę " Ps 69

      Kiedy słowa mogą przywrócić siłę do walki o dobro, a nawet o życie. Kiedy zwykły czyn może pomóc przezwyciężyć wszystko, z poczuciem iż prostej rzeczy nie ma. Kiedy pewność przychodzi  zbyt wcześnie, a agonia własnej bezradności odchodzi wraz z czarnymi chmurami. Kiedy wszystko się miesza, zarówno radość, łzy i wiatr dmący w pierś jak i świadomość jeszcze krótszej doby. Kiedy ogromne deszcze kąpią kiwające się z radości jodły, a paranoik, pajac, pomyleniec z bajki na iglastym grzbiecie niesie wielkie czerwone jabłko, a nawet dwa. Podczas masowych orgii tak na wschodzie, jak i na zachodzie, kiedy gdzie indziej walczą o kubeczek wody trwa lot ptaszka z robakiem w dziobie, z taką troską, o ile o trosce można w przypadku tym mówić, aby nakarmić ptasiego bobaska. Kiedy człowiek może stać się może rybą, a szczotka do butów czy kilogramowa paczka mąki posiada możność stania się człowiekiem. W jakie jeszcze przekonania i manie wpędzić może człowieka stare czeskie kino. Chwała im za to. Mianowicie.

     Czasami, o jak dobrze ja to znam, człowiek może nic. Bo mu się ucięło skrzydło, lub w ogóle go nie posiadał. Żyje, i wie, że czegoś pokonać nie może. Głupi. Żyje w przekonaniu, że jemu jest źle. Wie, że inni, z czego ubolewa nawet od czasu do czasu, mają bardziej fatalnie. Cóż. Takie życie. A ja głupi myślałem. Nawet nie, zdawało mi się, i poszedłem na to tak dla własnej wygody, jak i z lenistwa, którego bezmiar granic nigdy chyba nie posiądzie. Ale po co ja mam pisać o własnych złudzeniach…

     Człowiek tak często musi o coś walczyć. Czasami walka ponad jego siły. Czasami siły brak, a w bój dopiero się wyrusza. Wynik z góry przesądzony? Skądże :D! Człowiek często umieszcza się w zbyt małej puszcze, nie chodzi rzecz jasna o puszkę dosłowną. Zostawmy puszkę w ogóle. Nie ma puszki już. Jest za to posiadanie przeświadczenia, że się jest w czymś, w czymś bardzo wąskim. Załóżmy, że między młotem a kowadłem. Albo i to zostawmy. Człowiek walczy, i zazwyczaj się nie przejmuje. Ale każdy z nas, wyłączając mi nie znajome przypadki, posiada jakaś piętę Achillesa. A to nie byle jaka pięta, skoro jej nazwa pisana wielką literą, bądź duża, jak kto woli, pomimo, że to nie to samo. Wracając do pięty. Przychodzi dla każdego czas, kiedy walka wydaje się z góry obarczona przypisaniem klęski. A won zła myśli. Uciekaj przed ludźmi bo nas ograniczasz, zawiązujesz oczy na świat, wyjmujesz z ogółu za margines.

     O czym ja chcę dzisiaj powiedzieć? Kiedy jest źle, wtedy mamy związane oczy. Ciężko, z doświadczenia wiem, bez przyjaciół zdjąć to coś, co zasłania widoki, a widoki te przecież zacne. Kto by nie chciał oglądać kwintesencji życia. Jaki z tego wniosek? Trzeba dbać o swoje słowa, trzeba dbać o swoje bycie, trzeba dbać, trzeba dbać, ale nie o siebie… Walka o siebie wydaje się być jedną z przesądzonych bitew. Sami z siebie, z pewnością, możemy wiele, np. popaść w ogromne złudzenia. Złudzenia rzecz zła. Tak zła, że bardzo zła. Trzeba walczyć o człowieka w drugim człowieku, wtedy może szybciej staniemy się ludźmi :D pojęcia nie mam, to eksperyment,


BOOOM
:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz