Kiedy farba nie ima się pędzla, trudno tworzyć dzieło.
Pewnie, prawdziwy artysta namalował by palcem, jednak i on zapewne odczuwałby
lekki dyskomfort tworzenia. Ale jest jedna ogólna zasada, czym bardziej
wprawiona ręka, czym bardziej obdarzona talentem, tym większe owoce wychodzą
spad takiego „warsztatu”. Można by się na początku zastanowić, czym jest
sztuka. Definicje zostawmy jednostkom z innej bajki, bo nic gorszego niż
nazywanie sztuki słowami nazbyt pospolitymi nie ma(ze względów na pierwszy rzut
oka oczywistych – po co coś ograniczać, skoro nie należy). Dla mnie sztuka ma
jedną rolę : oddziaływać na zmysły, być prowodyrem do popełniania przemyśleń. Oczywiście,
co człowiek, to opinia, jednakże niemożnością jest, aby każdemu wszystko
odpowiadało, przynajmniej na ziemi.
Ale wróćmy do owoców pracy człowieka utalentowanego. Jemu
się farba pędzla trzyma. Jemu się wizję na obraz przenieść udaje. A ponad to,
jemu wolno nieco więcej. W opinii powszedniej artysta może ubrać się
niestosownie i tym coś kreować, może popełniać wszelakiego rodzaju
niestosowności, po to tylko, by to było kiedyś zjawiskiem stosownym, bądź w
teraźniejszości wzbudzało ogólne zaciekawienie. Tutaj warto zanotować, że co
bardziej budzące zdziwienie, niż akceptację, co bardziej intrygujące i
paradoksalnie niestosowne aniżeli oczywiste jest po prostu lepsze.
Po cóż taki długi wstęp, w sumie trochę na wyrost? Każdy
jest czymś w rodzaju artysty. Nie mieszajmy pojęć, nie chodzi mi o cyrkowca,
ulicznego grajka, czy tym podobnym atrakcjom. Każdy, niekoniecznie odgrywa
swoje życie, o ile je tworzy. Stwierdzenia „człowiek jest marionetką” są mi
odległe. Bliżej mi do poglądu, że „człowiek jest aktorem…”. Pewnie, aktor ma do
odegrania swoje przedstawienie. Jednakże, postać trzeba zbudować! Nie ma się
czemu poddawać, okazać się biernym, bo wtedy być może wpadniemy w tanie
odzwierciedlenie dennych słów roli(które pewnie nie są wcale denne). Kiedy się
wymaluje pędzlem to, co w nas pływa, kiedy się do tego doda to co „od nas” do „roli”
zaczyna być interesująco. Jest szansa stworzenia czegoś więcej niżby nam o tym
mogła świadczyć przypisana rola. Każdy się chyba zgodzi(wykluczając maniakalne
przypadki, które się na nic nie zgadzają), że jednoskładnikowa sałatka
przestaje być sałatką(jak by nie było). Można ją nazwać jakoś inaczej, sam nie
wiem, zbiorem elementów podobnych zbudowanych z tego samego tworzywa,
zakładając, że pokroimy to w miarę podobnie, ale tutaj już ograniczam, czego
robić nie chcę. Wracając, nasza rola jest jedynie jednym ze składników. Nie na
darmo dostajemy miliony okazji, żeby sobie namieszać, jednak myślę, że nie ma
nic gorszego nic próżne czekanie, aż sałatka, która sałatką zwana być nie może,
nią się sama stanie. Może i za bardzo zobrazowana myśl, ale sałatki bardzo
lubię. Chodzi mi o to, iż jak by niebyło, aktorzy bywają artystami(tworzą i są
częścią sztuki) co odwołuje się stanowczo do wstępu. Pozdrawiam
nie, nie, nie, właśnie tu się nie mogę zgodzić, że artyście farba pędzla się trzyma, że udaje się przenieść na płótno to, co się ma w głowie. To jest pieprzone przekleństwo noszone w głowie-masz w niej tyle nieposkładanych myśli, wizji i nigdy, nigdy w życiu nie uda się tego wyrazić. Żyj z taką świadomościa-albo popełnisz samobójstwo, albo wpadniesz w alkoholizm i narkotyki, zdziwaczejesz, albo sama nie wiem ;) skaza na całe życie
OdpowiedzUsuńowszem :D można sobie i uszy obcinać, ale... masz na pewno rację :D, z tym, że ja miałem na myśli prawdziwego artystę, kogoś, kto nie przejmuje się czym i w jakim oświetleniu maluje, tylko po prostu tworzy(być może jestem zbyt wymagający, ale sztuka to nie matematyka, to znaczy dla mnie osobiście). malarzy i dzieło-twórców jest wielu, a artystów, mhm, o prawdziwych artystach... A co do przekleństwa w głowie, :D to może i owszem, jakiś syndrom artysty :D, ale nic więcej. to znaczy, tutaj można zacząć temat "rzekę" bo wszystko zależy od tego jak patrzymy i czego oczekujemy od gościa który tworzy. nie neguję twojej opinii, i szanuję ten pogląd, ale mi nieco inaczej się na to patrzy. Zamysłem jednak posta nie było się jednak skupiać na problemach artysty :D miało to być niejako pomocą w zerknięciu z innej perspektywy na to, co nas otacza, i co sami kreujemy. ale dzięki :D za pogląd, bo mi się na chwilę zapomniało, że są artyści i artyści :D popełniłem pewnego rodzaju uogólnienie, ale to był celowy zabieg. pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńto znaczy jeszcze sprostowanie, plastyk, czy ktoś kto się zajmuję grafiką, rzeźbą nie zasługuje od razu na miano artysty. oczywiście, może nim zostać :D ale "dajmy czasowi czas" popełniając myśl "a kto tak ładnie wyrzeźbił wzniesienia"
OdpowiedzUsuń